Stacja Kontroli Pojazdów - wejście Biuro Twojej SKP Hala przeglądów pojazdów

Nowy właściciel - nowy standard usług ...

Nasi pracownicy to diagności z wieloletnim doświadczeniem zawodowym. Ich wiedza - oraz wysokiej klasy urządzenia wyko­rzysty­wane podczas kontroli pojazdów - gwa­rantują najwyższą jakość usług.

Prosimy pamiętać - ceny badań technicz­nych w każdej Stacji Kontroli Pojazdów w Polsce są identyczne - tylko nasza sta­cja zaproponuje Państwu w ramach przeglądu:

  • kompleksową, dokładną kontrolę poja­zdu, ze szczególnym uwzględnieniem elementów odpowiedzialnych za bez­pieczeństwo;
  • bezpłatną wymianę gaśnicy z nieważną legalizacją;
  • przypomnienie o zbliżającym się ter­minie następnego badania technicznego (SMS, kartka pocztowa);

UWAGA! Ponadto wszystkich Państwa serdecznie zapraszamy na nie­zo­bo­wią­zu­ją­cą, bezpłatną kontrolę stanu technicznego dowolnego pojazdu do 3.5t (układ ha­mul­co­wy, amortyzatory, układ kierowniczy itp.).

Aktualności

Proceder groził tragedią. Fałszywy diagnosta zatrzymany

2012-05-20 18:19:59

Fałszywego diagnostę samochodowego, który nie miał stosownych uprawnień, a dopuszczał do ruchu niesprawne samochody, zatrzymała policja ze Szczytna (woj. warmińsko-mazurskie). Za podrabianie dokumentów Zdzisławowi Ł. grozi do pięciu lat pozbawienia wolności.

- Dotychczas odkryliśmy dziewięć takich przypadków, ale z pewnością było ich znacznie więcej. Niektóre z tych aut miały poważne usterki i przy badaniach na stacjach diagnostycznych na pewno nie zostałyby dopuszczone do ruchu - powiedziała Aneta Choroszewska z policji w Szczytnie.

Zdaniem policji 34-letni Zdzisław Ł. nie posiadał uprawnień diagnosty samochodowego i nie sprawdzał stanu technicznego pojazdów, które dopuszczał do ruchu. Posługiwał się sfałszowanymi pieczęciami stacji diagnostycznych. Za wpis w dowodzie rejestracyjnym brał sto złotych.

Jak ustalono, fałszywy diagnosta miał od lat grupę stałych klientów, którzy reklamowali jego usługi kolejnym osobom. Policja sprawdza, czy wszyscy ci kierowcy świadomie dopuścili się przestępstwa posługiwania się podrobionym dokumentem.

Zdzisławowi Ł. grozi kara do pięciu lat więzienia. Do czasu zakończenia dochodzenia został objęty dozorem policyjnym i musiał wpłacił poręczenie majątkowe.

O przedstawieniu podejrzanemu zarzutów fałszerstwa dokumentów poinformowała we wtorek szczycieńska policja. Funkcjonariusze ustalili, że od co najmniej sześciu lat podejrzany umieszczał wpisy o pozytywnych wynikach badań technicznych w dowodach rejestracyjnych pojazdów.
(za moto.onet.pl)

Ernst&Young: niewystarczające utrzymanie dróg krajowych

2012-05-19 06:59:39

 

Mimo znacznych nakładów na budowę najważniejszych dróg, wciąż prawie połowa z nich jest w stanie złym lub niezadowalającym; powodem jest niewystarczające utrzymanie – wynika z najnowszego raportu firmy Ernst&Young.

Przygotowany w ramach programu Ernst&Young "Sprawne państwo" raport „Efektywność zarządzania utrzymaniem dróg krajowych w Polsce” przedstawiono w środę podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach. Z raportu wynika m.in., że od 2009 r. spadają w Polsce nakłady na utrzymanie sieci dróg krajowych.

Jak przypomniała jedna z autorek raportu Jana Prieriegud, ostatnie pięć lat w Polsce to w obszarze dróg krajowych boom inwestycyjny, m.in. do końca 2011 r. powstało 1850 km dróg autostrad i dróg ekspresowych, a w budowie jest 1400 km kolejnych.

Skutkuje to nieznaczną poprawą ogólnego stanu dróg – odsetek długości odcinków w złym stanie spadł w latach 2004-2011 z 26 proc. do 18 proc. Jednak, jak zaznaczyła Prieriegud, odsetek dróg w dobrym stanie nie przekroczył nigdy 60 proc.

„Należy pamiętać, że drogi krajowe, które stanowią zaledwie 5 proc. ogólnej sieci dróg publicznej w Polsce, przenoszą ponad 60 proc. całkowitego ruchu, szczególnie ruchu ciężkiego” – wskazała autorka. Dodała, że w ostatnich 15 latach ruch ciężki wzrósł 3,5-krotnie, a tendencja ta utrzymuje się. Jednocześnie nadal dwie trzecie dróg nie jest dostosowane do standardu nacisku 11,5 ton na oś.

Łącznie - mówiła Prieriegud - w ciągu ostatnich pięciu lat w polskie drogi zainwestowano ok. 100 mld zł. „Aby ten wysiłek (…) przyniósł oczekiwane efekty dla polskiej gospodarki, dla społeczeństwa, obok hasła +buduje się+ (...), coraz większy nacisk powinno się przywiązywać do hasła +utrzymuje się i remontuje się+” – podkreśliła.

Tymczasem od 2009 r. łączne wydatki na utrzymanie dróg spadły o połowę (z blisko 3 mld zł do niespełna 1,5 mld zł w 2011) a na remonty – pięciokrotnie (z ponad 2 mld zł do ok. 400 mln zł). Aby istniejąca i nowo budowana sieć drogowa była utrzymywana w należytym stanie, potrzeba obecnie stabilnego finansowania na poziomie 4 mld zł rocznie.

„Trzeba pamiętać, że wydatki na utrzymanie pośrednio wpływają również na stopę dofinansowania unijnego na nowe projekty inwestycyjne w nowej perspektywie – na przyszłe lata” – zaakcentowała Prieriegud.

Prócz wniosków dotyczących wysokości nakładów, autorki raportu m.in. przeanalizowały istniejące w Polsce i innych krajach systemy zarządzania drogami i przedstawiły tzw. dobre praktyki do upowszechnienia w Polsce.

Jedna z nich dotyczy długoletnich kontraktów utrzymaniowych – zlecanych zewnętrznym wykonawcom. W Polsce po raz pierwszy taki kontrakt zawarto na odcinek drogi S3 Klucz-Myślibórz. Obecnie ten model (pod nazwą „Utrzymaj Standard”) jest stopniowo wdrażany – w tym roku planowane są 6-letnie kontrakty dla ponad 30 odcinków o łącznej długości 1 tys. km. Raport postuluje przyspieszenie tego procesu.

Wśród głównych wniosków dotyczących sytuacji w Polsce, raport wymienił m.in. niestabilność środków na utrzymanie dróg – nie tylko rok do roku, ale też w ciągu roku – co uniemożliwia zarządcy efektywne planowanie prac. Autorki przypomniały jednocześnie, że trwają prace nad zmianą ustawy o Krajowym Funduszu Drogowym, która dopuści finansowanie prac utrzymaniowych również z tego źródła.

Innym problemem jest nierygorystyczne stosowanie standardów prowadzenia prac, które w dodatku nie uwzględniają limitów zakłóceń ruchu w związku z robotami. Na efektywność działania GDDKiA wpływają też m.in. brak kompleksowej analityki w tej sferze, brak systemu sprawozdawczości i brak systemu kontroli z punktu widzenia użytkownika dróg.

Obok Jany Prieriegud nad raportem pracowała Joanna Archutowska – autorki są specjalistkami m.in. ekonomiki transportu. Raport ma być dostępny m.in. w formie elektronicznej. Według przedstawicieli Ernst&Young może być użyteczny, obok decydentów, m.in. dla zarządców dróg szczebli regionalnych i lokalnych.

Od 1 czerwca A4 Gliwice-Wrocław płatna

2012-05-18 13:57:21

Opłaty za przejazd autostradą A4 między Gliwicami a Wrocławiem zaczną być pobierane od 1 czerwca br. od pojazdów o masie do 3,5 ton. Opłata za cały odcinek wyniesie 16,20 zł dla samochodów, a 8,10 zł - dla motocykli.

Przedstawiciele firmy Kapsch - wdraża system poboru opłat - oraz Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad poinformowali podczas konferencji prasowej w Katowicach o szczegółach organizacji poboru opłat na tym odcinku A4.

Opłata za przejazd tym odcinkiem wyniesie 10 gr za kilometr dla aut osobowych i 5 gr za km dla motocykli. Odcinek ma ok. 164 km.

Jak przekazał Krzysztof Gorzkowski z firmy Kapsch, będą dwa place poboru opłat: w Żernicy i Karwianach. Między nimi, na zjazdach, będą stacje poboru opłat: Bojków, Ostropa, Kleszczów, Łany, Nogowczyce, Olszowa, Gogolin, Dąbrówka, Prądy, Przylesie, Brzezimierz i Krajków.

Opłaty w systemie manualnym będą naliczane poprzez pobranie przez kierowcę biletu przy wjeździe na autostradę i oddanie go przy zjeździe pracownikowi, który naliczy stosowną wartość. Płacić będzie można gotówką lub kartami płatniczymi – bez wstukiwania numeru PIN, również zbliżeniowo.

Będzie również można skorzystać z przeznaczonego dla samochodów osobowych urządzenia ViaAuto obsługiwanego przez pobierającą e-myto firmę Kapsch. Będzie ono działało w ramach systemu ViaToll, który pobiera e-myto od ciężarówek. Umieszczone u góry przedniej szyby - kupione wcześniej za 135 zł - urządzenie ViaAuto (nieco większe niż pudełko zapałek) umożliwi automatyczną rejestrację wjazdu przez bramkę na autostradą, a potem naliczenie opłaty przy zjeździe.

Kupując ViaAuto kierowca będzie mógł zdecydować, czy chce się rejestrować w ViaToll, czy nie. Jeśli nie, będzie płacił w systemie przedpłatowym (pre-paid), bez możliwości zdalnej obsługi konta. Jeśli się zarejestruje, uzyska taką możliwość. Dodatkowo będzie można korzystać z odroczonej płatności, pod warunkiem dostarczenia kompletu dokumentów i wniesienia dodatkowej gwarancji pieniężnej (min. 195 zł za jeden pojazd).

Kierowca korzystający z systemu ViaToll nie będzie musiał zatrzymywać się na bramkach. Wjeżdżając na autostradę z ViaAuto, będzie można skorzystać z dowolnej bramki, opuszczając – tylko przez bramki ze specjalnymi oznaczeniami.

To samo rozwiązanie dla samochodów osobowych – obok autostrady A4 Sośnica-Bielany Wrocławskie – będzie od 1 czerwca działało na odcinku A2 Konin-Stryków. Według Gorzkowskiego trwają rozmowy, by systemem objąć też odcinki autostrad zarządzane przez prywatnych koncesjonariuszy.

Gorzkowski wskazał w środę, że – zgodnie z istniejącym stanem prawnym – wprowadzany pobór opłat obejmie m.in. gliwicki fragment A4 między węzłami Sośnica i Kleszczów. Gliwiccy samorządowcy od lat apelowali o zwolnienie z opłat tego fragmentu, który stanowi południową obwodnicę miasta. Mimo sygnałów z resortu transportu o trwających pracach nad przepisami regulującymi m.in. opłaty autostradowe w obrębie aglomeracji - dotąd nie pojawiło się stosowne rozporządzenie. Przejazd z Sośnicy do Kleszczowa ma kosztować 1,90 zł.
(źródło: onet)